Ślub Marty i Grzegorza

2 maja 2019

Lubię niecodzienne pomysły, więc i ten przypadł mi do gustu. Mam nadzieję, że również Wam się spodoba :) Przygotowania Grzegorza, bo o nich mowa rozpoczęły się w ogrodzie. Majowa ciepła temperatura idealnie się do tego nadawała. Marta podeszła do tematu bardziej tradycyjnie i z pomocą mamy przygotowywała się w domu, wypatrując swojego przyszłego męża ;)

Najbardziej emocjonującym momentem przygotowań jest zawsze first-look. Oczywiście ma on sens tylko jak para ubierała się osobno. Emocje jakie towarzyszą tej chwili są nie do powtórzenia. Zawsze proponuję żeby ten moment odbył się bez dodatkowych osób, żeby w pełni przeżyć to tylko we dwoje. Właśnie tak było na tych przygotowaniach. 

Dodatkową atrakcją było auto, którym młodzi jechali do ślubu. Często spotykam się na ślubach z pięknymi samochodami, ale ten Ford Mustang GT 500 z 1969 r. to niewątpliwy klasyk. Pięknie zachowany i dopieszczony w każdym calu ;)

Po wejściu na salę nie tylko ja chciałem zrobić zdjęcie Parze Młodej ;)

Często na weselach oczepiny ciągną się w nieskończoność a część gości po kilku zabawach przestaje wykazywać zaangażowanie. Tym razem DJ zastosował inny scenariusz. Wszystkie zabawy oczepinowe, które standardowo są po północy tutaj były wplecione w zabawę przez całe wesele. Przez to bardziej skupiały wszystkich weselników.

Nie tylko podzielenie oczepin na kilka osobnych zabaw było nietypowe. Oryginalna była również zabawa w familiadę. Rywalizacja kobiety kontra mężczyźni zawsze wywołuje ogromne emocje ;)

Rzucanie welonem i muszką odbyło się już klasycznie po północy i nie wiem dlaczego zawsze faceci nie wyrywają się żeby łapać muchę ;)

 

 


Dodaj komentarz

Imię (wymagane)

Adres email (nie zostanie opublikowany)

Komentarz