Sesja poślubna Ani i Adriana na Formenterze i Ibizie
Ibiza i Formentera – magiczne tło dla niezapomnianych kadrów sesji poślubnej Ani i Adriana!
Początek tej przygody miał miejsce co najmniej rok przed ślubem, kiedy to Ania i Adrian powiedzieli, że ich marzeniem jest sesja na Ibizie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, czy dojdzie do realizacji tego marzenia, ale okazało się, że nie rzucali słów na wiatr i marzenie stało się rzeczywistością!
Anię i Adriana mieliście już okazję poznać w relacji z ich ślub, który publikowałem na blogu, a który odbył się kilka dni przed tą sesją.
Zanim dotarliśmy na Ibizę, czekała nas krótka podróż samolotem. Lot minął błyskawicznie, a już po kilku godzinach mogliśmy zanurzyć się w ciepłym, śródziemnomorskim powietrzu tej niezwykłej wyspy. Fotograficzna przygoda właściwie rozpoczęła się nie na samej Ibizie, lecz na pobliskiej Formenterze – wyspie, która słynie z nieprawdopodobnie pięknych plaż i lazurowej wody.
Z Ibizy na Formenterę popłynęliśmy promem, a po krótkim rejsie i chwili spaceru znaleźliśmy się na bajecznej, piaszczystej plaży. Turkusowa woda, miękki piasek a tuż obok skały i drewniane pomosty stworzyły idealne warunki do pierwszej części sesji. Piękne słońce i niepowtarzalny krajobraz sprawiły, że każdy kadr nabierał wyjątkowej magii, a para młoda mogła poczuć się jak w raju.
Plaża na Formenterze wyglądała jak z katalogu, wiec możecie domyśleć się, że nie byliśmy tam sami. Okazało się, że elegancko ubrana Młoda Para to widok, który budzi niemałe zainteresowanie! Przechodnie przystawali, uśmiechali się, a niektórzy nawet próbowali robić własne zdjęcia, jakby właśnie trafili na gwiazdy filmowe!
Chociaż szukaliśmy raczej spokojniejszych przestrzeni, to nie obyło się też bez kilku plażowiczów, którzy na widok Pana Młodego w garniturze i Panny Młodej w ślubnej sukni z powagą pytali, czy przypadkiem nie zgubiliśmy drogi do kościoła ;) W takim otoczeniu trudno było się nie uśmiechać – a spontaniczne reakcje ludzi tylko sprawiały, że było jeszcze bardziej wyjątkowo!
Kiedy czas sesji na Formenterze dobiegał końca, Para Młoda postanowiła zamienić eleganckie ślubne stroje na coś bardziej swobodnego. Garnitur i suknia ustąpiły miejsca lekkim, letnim ubraniom, a my mieliśmy okazję uchwycić kilka kadrów w klimacie beztroskiej sesji narzeczeńskiej.
Bez formalnych stylizacji wyglądali równie fantastycznie, jak w ślubnych kreacjach! W końcu nie codziennie można robić zdjęcia na rajskiej wyspie, więc szkoda byłoby nie wykorzystać tej okazji.
Zdecydowanie można powiedzieć, że Formentera dostarczyła nam nie tylko przepięknych kadrów, ale i niezapomnianych wspomnień!
Po intensywnym dniu pełnym emocji i pięknych kadrów wróciliśmy na Ibizę, gdzie czekał na nas zasłużony moment odpoczynku. Krótka przerwa na regenerację – zimne napoje, chwila relaksu i przewertowanie pierwszych zdjęć na aparacie – pozwoliły nam na nowo nabrać energii przed kolejną częścią fotograficznej przygody.
Wieczorem wyruszyliśmy w stronę jednego z najbardziej malowniczych miejsc na wyspie, aby uwiecznić coś, czego żaden fotograf ślubny nie mógłby przegapić – spektakularny zachód słońca. Dotarliśmy do skalistego wybrzeża, gdzie surowe formacje skalne, zatopione częściowo w morzu, wraz z ostatnimi promieniami słońca tworzyły niesamowity krajobraz.
Nie byliśmy jednak jedynymi, którzy wpadli na ten pomysł. Na miejscu zgromadziło się mnóstwo turystów – każdy z telefonem lub aparatem w dłoni, gotowy uchwycić ten niezwykły moment. Mimo tłumu panowała wyjątkowo przyjazna atmosfera. Na szczęście turyści byli wyrozumiali zrobili nam miejsce, abyśmy mogli uchwycić niezwykłe kadry.
Nie zabrakło również zabawnych komentarzy i gratulacji dla Pary Młodej co jeszcze bardziej podkręcało atmosferę.
Gdy słońce powoli znikało za linią horyzontu, ostatnie promienie złotego światła otulały skały i rozświetlały wodę, tworząc prawdziwie bajkowy widok. Pośród śmiechu, rozmów i nieustannego dźwięku migających aparatów wydawało się, że wszyscy zgromadzeni na polanie chcieli zatrzymać ten moment jak najdłużej.
Jednak gdy tylko słońce całkowicie schowało się za horyzontem, nastąpiła nagła zmiana – tłum turystów, który jeszcze przed chwilą z entuzjazmem podziwiał widoki, zaczął szybko się rozchodzić. Niczym za dotknięciem magicznej różdżki, miejsce, które jeszcze chwilę temu tętniło życiem, w jednej chwili opustoszało.
Zostaliśmy tam niemal sami, w cichej, spokojnej atmosferze, delektując się przestrzenią i kojącym szumem fal. Bez pośpiechu mogliśmy zrobić jeszcze kilka ostatnich kadrów – tym razem w pełnym spokoju, bez spojrzeń przechodniów i dźwięku migających aparatów w tle. To był idealny moment na chwilę oddechu, zamknięcie dnia i cieszenie się magiczną aurą Ibizy już tylko we własnym gronie.
Jeżeli planujecie ślub i jeszcze nie macie fotografa to w zakładce kontakt, znajdziecie namiary do mnie.
Chcielibyście również zrealizować sesję poślubną na egzotycznej wyspie lub dowolnym miejscu? Dajcie znać!
Koniecznie wejdźcie również w zakładkę opinie!
A relacje z innych sesji i ślubów znajdziecie na Blogu.
Zapraszam serdecznie :)








































































